„Filary świata” Anne Bishop Recenzja #114

Obraz
Hej, witajcie

Dziś przychodzę do Was z recenzją książki, która urzekła mnie swoją okładką. A po jej przeczytaniu przepadłam całkowicie. Ale od początku. Jak dla mnie historię tę można podzielić na dwie części: świat ludzi oraz świat Fae.  W świecie ludzi główną postacią jest młoda czarownica Ari, która została sama na świecie. Więc musi ze wszystkim sobie poradzić sama. Nie ma lekko, ponieważ ludzie w wiosce nie uważają jej za kogoś równego im. Przez pewną dziewczynę z wioski zostaje wplątana w obchody Letniego Księżyca. Podczas tej nocy musi wręczyć pierwszemu spotkanemu mężczyźnie pewien specyfik, a ten gdy go przyjmie, zostaje jej kochankiem przez pewien okres czasu. Ari nie chce brać w tym udziału, lecz nie ma sposobu żeby z tego się wyplątała. Więc wpada na inny pomysł, co w tą noc musi zrobić.  Gdzie się udaje i czy uda się jej uniknąć udziału w tych obchodach? Zapraszam do lektury ;) Drugą częścią jest świat Fae, który zaczyna znikać i nikt nie wie dlaczego. Fae podejrzewają, …

"Dwór cierni i róż" Sarah J. Maas Recenzja #63

Hej, witajcie

Tą książką rozpoczęłam kolejną przygodę  w świecie wykreowanym przez Sarah J. Maas.
Główną bohaterką tej historii jest Feyra, która na swoich barkach ma obowiązek zadbania o byt rodziny. Pewnego razu w lesie blisko muru, oddzielającego krainy ludzi i fea., zabija dość dużego wilka. Okazuje się, że był to fea z Dworu Wiosny. Niedługo potem w jej domu zjawia się bestia, która chce zadośćuczynienia za śmierć pobratymca. Feyra dostaje do wyboru albo śmierć, albo zamieszkanie na zawsze na ziemiach Prythianu. Feyra wybiera wieczność na ziemiach należących do fea, a dokładniej na ziemiach Dworu wiosny. Na Dworze Wiosny okazuje się, że bestią był sam książę ego dworu czyli Tamlin.
Co się tam działo dalej? Zapraszam do lektury;)

Jak wiecie uwielbiam twarde, pewne siebie kobiety i właśnie takim typem kobiety jest Feyra. Pomimo odczuwalnego strachu stara się zrobić wszystko jak najlepiej, aby jej rodzinie wiodło się dobrze. Od dawnych lat musiała dbać o byt swojej rodziny, bo takie przyrzeczenie złożyła matce na łożu śmierci.
Co do księcia Dworu Wiosny, jest on dla mnie zagadką. To taki typ, który na początku wydaje się być miły, by później pokazać swoją prawdziwą twarz. Podczas poznawania jego zachowanie miałam wrażenie, że przytłacza go zajmowane stanowisko. Jednak nic nie jest ważne, gdy na lamach książki pojawia się Rhysand, książę Dworu Nocy. skrada on całe moje serce i moją uwagę. Nic innego może nie istnieć, gdy jest on (ah czuje się przy nim jak szczeniak).

Akcja książki najpierw powolna, wprowadzająca, aby potem ruszyć z kopyta. Książka, podczas czytania, wywołuje tak wiele emocji od radości po smutek i na odwrót, że jestem zaszokowana. Czyta się ją szybko, ponieważ fabuła wciąga od początku i nie puszcza aż do końca. Intryguje, zachwyca i zaskakuje. Jestem nią oczarowana. A zakończenie daje dużo nadziei, ze kolejna cześć będzie jeszcze lepsza.
Na długo historia zawarta  na jej stronach zostanie ze mną.
Polecam, nie zrażajcie się początkiem, koniec jest świetny;))
"Nie wstydź się nawet przez chwilę robienia tego, co przynosi ci radość."
 Trzymajcie się;)
Dane książki: 
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Dwór cierni i róż
Rok wydania:2016
 Liczba stron: 524
 Moja ocena: 10/10

Komentarze